maj 31 2020
TDT DOŁUJE BRANŻĘ
TDT i DTD (resort transportu) rozkłada lub co najmniej dołuje branżę – ze strachu!
Tak bardzo się boją, że się pochowali (do mysich dziur?) i nie wychodzą z własnych biur. Prawdopodobnie także strach spętał im nie tylko nogi, ale i zdolność racjonalnego myślenia (?). Bo, jak mówi stary żołnierz Stach, zawsze najgorszym doradcą jest właśnie strach!
Na początku dość spokojnie czytam sobie ten artykuł dr. Marcina Barankiewicza z PISKP pt. „Okres przejściowy dla zdających egzaminy” (Serwis Motoryzacyjny nr 5/2020, str. 8 – 9). Ale ten spokój trwał do momentu, gdy przeczytałem m.in., że na egzaminy w TDT czeka ok. 1700 kandydatów do zawodu insp. UDS-a (sic!). Bo do tego przecież – każdego dnia – nasza stosunkowo stara branża się jeszcze bardziej starzeje. A po ilości ogłoszeń poszukujących pracownika na SKP widać, że pracodawcy nowego narybku wypatrują, niczym kania dżdżu. Czyli każdy dzień zwłoki w egzaminach TDT, to dotkliwe uderzenie w miękkie podbrzusze naszej branży…..
Czy to jest jakaś zemsta na prowadzących SKP . . . . – ? Jak myślicie (?), że jednak chyba . . . . . . – nie?
Dla mnie jest to prawdopodobne, bo resortowi urzędnicy od wielu lat kopią dołki pod naszą branżą.
Ale zastanówmy się nad tym problemem przez chwileczkę, no jeszcze troszeczkę . . .
Czy my dla nich jesteśmy ten gorszy sort, że nam kazali pracować, gdy sami się pochowali?
Przecież sposób przeprowadzania egzaminów przez TDT jest od wielu lat bezpieczny, także pod kątem wymogów walki z koronawirusem!
Zdających testy na dużej sali jest niewielu, każdy siedzi przy odrębnym stoliku i w bezpiecznej odległości. Do tego jeden – dwóch egzaminujących. Gdzie tu zagrożenie, gdy liczebność grup (np. uczestników wesela) może liczyć 150 osób.
A ponadto, co to za problem dla panów z TDT zbadać każdemu egzaminowanemu temperaturę? Mnie temperaturę zmierzyła fryzjerka, gdy wreszcie niedawno udało mi się ostrzyc włosy.
Przecież egzamin praktyczny także można przeprowadzić w podobnie bezpieczny sposób. Wystarczy każdemu z egzaminowanych wyznaczyć stosowną godzinę, na którą ma przyjść na egzamin.
Ponadto istnieje możliwość zdawania tego egzaminu przez internet (przynajmniej w znacznej jego części).
Czy to przerasta możliwości organizacyjne (i intelektualne?) TDT i nadzorujących ich urzędników DTD (resortu transportu)?
Jak czytamy na internetowych stronach PISKP, w Dzienniku Ustaw z 2020 roku, pod pozycją 899 zostało opublikowane rozporządzenie ministra infrastruktury z dnia 15 maja 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szkolenia i egzaminowania diagnostów oraz dokumentów z tym związanych. Rozporządzenie to weszło w życie z dniem 22 maja 2020 r.: „Zgodnie ze zmienionym rozporządzeniem jeżeli terminy, o których mowa w §9 ust. 1, §11 ust. 4 i §15 ust. 5, (terminy 6 miesięczne umożliwiające zaliczenie egzaminu) wypadają w okresie obowiązywania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonych w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, terminy te ulegają wydłużeniu do upływu 90 dni od dnia następującego po dniu odwołania tego stanu, który obowiązywał jako ostatni.”1
W ten sposób TDT uzyskał kolejne alibi do dalszego odwlekania egzaminów dla kandydatów do naszego zawodu insp. UDS-a. Więc kandydaci (a także pracodawcy i właściciele SKP zainteresowani pilnym zatrudnieniem pracowników) niecierpliwie czekają do ogłoszenia o odwołania koronawirusa (stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii), a gdy już ten fakt wreszcie nastąpi, to potem TDT ma jeszcze 90 dni. No faktycznie, tyle czasu nic nie robią. Ciekawe, czy biorą za to czekanie pieniądze na wypłaty?
Bo, gdy rozważano dla młodzieży szkolnej tzw. „roczny urlop dziekański”, to rządu nie stać było na wynagrodzenia dla nauczycieli, którzy w ten sposób mieli nie świadczyć pracy. Dlatego z tego (rozrzutnego?) pomysłu zrezygnowano i kazano młodzieży uczyć się zdalnie, czyli za pośrednictwem internetu2.
Z tego można wnosić, że dla Nauczycieli nie było, ale dla TDT jest.
No, super . . . . (?).
Mam mieszane uczucia pisząc o tym problemie. Bo to nie trochę nasz interes. Czym mniej nas pracowników na SKP, tym możemy liczyć na większe apanaże (pobory + dodatki). Ale ważny jest interes całej branży.
Ponadto musimy wiedzieć, że gdy nadzwyczajna sytuacja powoduje, że uposażenia nam dziwnie szybko rosną, to musimy spodziewać się także, że gdy już sytuacja wróci do normy, to i te atrakcyjne wynagrodzenia mogą spaść. A wówczas będzie to przykra niespodzianka dla wielu z nas. A po co?
Pyta i pozdrawia
dziadek Piotra
– – – – – – – – – – –
2 zgubiono przy tym 15% młodzieży, z którą nie wiadomo co się dzieje
1 czerwca 2020 @ 08:50
’Na początku dość spokojnie czytam sobie ten artykuł dr. Marcina Barankiewicza z PISKP pt. „Okres przejściowy dla zdających egzaminy” (Serwis Motoryzacyjny nr 5/2020, str. 8 – 9). Ale ten spokój trwał do momentu, gdy przeczytałem m.in., że na egzaminy w TDT czeka ok. 1700 kandydatów do zawodu insp. UDS-a (sic!). Bo do tego przecież – każdego dnia – nasza stosunkowo stara branża się jeszcze bardziej starzeje. A po ilości ogłoszeń poszukujących pracownika na SKP widać, że pracodawcy nowego narybku wypatrują, niczym kania dżdżu. Czyli każdy dzień zwłoki w egzaminach TDT, to dotkliwe uderzenie w miękkie podbrzusze naszej branży….. ”
A czy przypadkiem znana jest liczba diagnostów posiadających uprawnienia w chwili obecnej?
1 czerwca 2020 @ 10:15
Niestety, nie znam tej liczby.
Prawdopodobnie jest nas ok. 10.000 – 12.000 osób.
Dane te powinien posiadać OSDS, dlatego może warto się do nich zwrócić w tej sprawie.
Pozdrawiam
dP
1 czerwca 2020 @ 10:43
„Czyli każdy dzień zwłoki w egzaminach TDT, to dotkliwe uderzenie w miękkie podbrzusze naszej branży….. ”
To jak można pisać taki tekst skoro nieznana jest faktyczna liczba uprawnionych diagnostów posiadających aktualne uprawnienia, i nie zatrudnionych lub zatrudnionych o których mówią klienci nie podchodź do niego bez kija?
1 czerwca 2020 @ 11:04
Można, albowiem:
1.
znam branżę od podszewki
2.
wzrosła do niespotykanej wcześniej wartości ilość pracodawców poszukujących pracowników (patrz ogłoszenia internetowe)
Trzymajmy się
dP
1 czerwca 2020 @ 12:37
A czy Pan kiedyś weryfikował treść ogłoszenia:
– oferte zatrudnienia- osobiście u pracodawcy który je
zamieścił lub
– ustalić jakie czynniki lub zdarzenia spowodowały
umieszczenie oferty zatrudnienia?
1 czerwca 2020 @ 12:52
Tak, wiele razy.
Pracowałem w sumie na 10 SKP.
Ale też proponuję i zapraszam, żeby to Kolega/Pan (Pan Kolega) sam zrealizował, aby się osobiście przekonać.
To nie kosztuje wiele, wykonanie takich partu telefonów dziennie.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
dP
1 czerwca 2020 @ 11:31
„A po ilości ogłoszeń poszukujących pracownika na SKP widać, że pracodawcy nowego narybku wypatrują, niczym kania dżdżu.”
Panie dziadku Piotra, z całym szacunkiem, ale czy zadzwonił Pan pod choć jedną taką ofertę, aby dowiedzieć się szczegółów? Ja dzwonię pod praktycznie każdą w mojej okolicy (z wyjątkiem firm owianych złą sławą) i co? No właśnie nic!
Jeden płaci dobrze, a nawet bardzo dobrze jak na lokalne standardy, ale chce niewolnika na wyłączność po 12h/5dni w tygodniu i 10h co sobotę, żeby oszczędzić na drugim UDSie.
Drugim się wydaje, że jak otworzą stację to klienci będą walić drzwiami i oknami, bo co to jest „stempelek przybić”.
Trzeci twierdzą: „trzeba widzieć tylko to co trzeba widzieć, a tego co nie trzeba to nie trzeba”, czyli w skrócie być ślepym i głuchym na wszystko i podbijać się pod wszystkim co podjedzie jak leci… Z resztą w tej firmie miałem okazję przez chwilę pracować i nie było za fajnie, ponieważ „stara gwardia” przyzwyczaiła ludzi, że za 20 zł „napiwku” nikt nawet na samochód nie patrzył tylko od razu wbijał pieczątkę w DR. Obecnie pracuję w zakładzie, gdzie w ogłoszeniu widniało „cały etat, minimum 3000 zł brutto/mies.”, a jak przyszło co do czego to pół etatu za minimum krajowe i ani złotówki więcej, ZERO ubrania służbowego, ZERO ekwiwalentu za używanie własnej odzieży, ZERO środków ostrożności związanych z obecną pandemią, o premii na święta już nawet nie wspomnę. Pracuję tu tylko dlatego, że obecnie nie mam innej alternatywy…
Gdzieś nie dawno czytałem, że co dzień wydaje się nawet kilkanaście nowych uprawnień diagnosty samochodowego, a mimo to czynnych zawodowo jest około 10 000 UDS’ów. Z czego, jak sam Pan zauważył, większość to ludzie w wieku ponad 50 lat, więc gdzie się podziewają wszyscy młodzi diagności? Czyżby wykonując badania techniczne przynajmniej „w miarę” zgodnie z przepisami pracują jako UDS maksymalnie kilka miesięcy, a potem muszą szukać dla siebie zajęcia w innych stanowiskach niż UDS, bo żadna stacja w promieniu kilkunastu kilometrów nie chce ich zatrudnić?
1 czerwca 2020 @ 13:56
Nieraz nawet podjechałem, napisałem i dzwoniłem…..
Ponad połowa tych ogłoszeń z tych ogłoszeń to lipa. Stacji brak lub zamiar zamiar budowy za jakis czas. Reszta problemy „pracownicze”. Pomimo wielokrotnego powtarzania ogłoszeń, na pismo odpowiedziało z 10 stacji tylko 2,
chwilowa restrukturyzacja firmy – brak przyjęć.
Jeden szukał w internecie diagnosty, ale w starostwie nie sprawdził czy sa wolni diagności, było czterech niezatrudnionych.
Kolejny przez ponad rok miał oddana stację do użytkowania. ale do starostwa tez nie zadzwonił.
Te braki diagnostów to ……
1 czerwca 2020 @ 14:15
Dokładnie! Ogłoszeń jest relatywnie dużo, ale większość z nich to zupełne nieporozumienie. Zwłaszcza jak idzie o zarobki… Ogłoszenie na PSKP po 3000-4000 zł brutto/miesiąc, a jak przychodzi co do czego to w dają minimum krajowe i ani grosza więcej, bo: „nie wiemy jak się pan sprawdzi”; „stacja ma ostatnio słabszy okres”; „stacja dopiero wystartowała” etc.
Często też jest tak, że chodzi o wyrwanie dotacji z UP na stworzenie stanowiska pracy i mimo, że oferta się pojawi, to już dawno wakat jest obsadzony.
Niestety prawda jest taka, że nawet przy obecnej ilości SKP, osób posiadających uprawnienia diagnosty samochodowego jest za dużo! A zwłaszcza takich, które mają wszystko gdzieś i rozdają pieczątki na lewo i prawo, zmuszając tym samym „porządnych” diagnostów to obniżenia standardu badania, albo odejścia z zawodu UDSa.
1 czerwca 2020 @ 14:28
A czy to nie jest przypadkiem tak, że te ogłoszenia to są bo diagności pozmieniali branże? Albo pracodawca im powiedział „nas na Ciebie nie stać” i szukają tego młodego narybku który przyjdzie na OSKP w pakiecie z dwiema sobotami a umowa o pracę na najniższa krajową a reszta pod stołem i tak 3500zł to max? no i w tak zwanym miedzy czasie jeszcze pomóc na warsztacie albo w sezonie zmienić opony 🙂
Diagnostów jest dużo, tylko zarobki to śmiech na sali 🙂
1 czerwca 2020 @ 14:43
„Diagnostów jest jak psów” taką otrzymałem kiedyś informacje od właściciela stacji.
Ale ile ich właściwie jest?
Bo stacji kontroli pojazdów w sześciu powiatach, w których policzyłem jest więcej niz stacji paliw.
Natomiast na jednę stację przypada od 2,9 do 3,9 diagnosty.
1 czerwca 2020 @ 15:09
Już pisałem, że nie wiem ilu nas jest.
O tę informację należy zwrócić się do:
1.
TDT, bo oni wiedzą, ilu przez te lata dopuścili do naszego zawodu.
2.
OSDS, bo wysyłali kiedyś pisma do starostów o podanie aktualnej liczby nas wszystkich. Mam nadzieję, że co roku uaktualniali tę listę.
3.
DTD (resort transportu), bo oni to muszą wiedzieć.
4.
Starostwa/WK, bo oni mają nas na swoich listach (drobny kłopot, bo jest ich trochę za dużo).
Pozdrawiam
dP
1 czerwca 2020 @ 16:49
Diagnostów w dalszym ciągu jest za dużo, a skąd ten wniosek: ano stąd że większość pracodawców nadal nas nie szanuje. Więc proszę nie pisać że diagnostów jest za mało bo tak nie jest.
1 czerwca 2020 @ 16:57
Pielęgniarek i położnych też się nie szanuje (ciężka praca, małe zarobki) i również ich brakuje.
1 czerwca 2020 @ 21:05
Myślę, że jest tu jeszcze jeden wątek, który wszyscy pominęliśmy.
Nasz nadzór w starostwie/WK całkowicie i bezprawnie oraz bezpodstawnie i bezzasadnie ignoruje fakt, że na wielu SKP zatrudniony jest tylko jeden insp. UDS. Ta sytuacja sprzeczna jest z naszą ustawą PORD.
Ta patologia i bezzprawie trwa już bardzo wiele lat przy milczącej aprobacie naszych liderów i naszych (?) urzędników resortu transportu (DTD).
Pozdrawiam
dP
2 czerwca 2020 @ 18:34
Dokładnie po 4 latach pracy jako diagnosta i stwierdzeniu że ten zawód to fikcja i odpowiedzialność niewspółmierna do wynagrodzenia zrezygnowałem. Jak by diagnostów było mało to były by lepsze warunki pracy. Na moje miejsce w ciągu tygodnia przyszło 5 i licytacja kto weźmie mniej i więcej podbije. Aktualnie tyle co zarabia średnio diagnosta na podstawowej stacjii to dostać można na produkcji w fabryce przy zachowaniu 40 godzin pracy w tygodniu i pełnej wypłaty na umowie a nie reszta pod stołem.