paź 22 2011
ZASKOCZONY?
Trafiło i mnie, jak kilku (?) z Was, wcześniej . . .
Zaskoczony? A jak myślicie?
Nie tak dawno temu dostałem wezwanie na Policję. Dowiedziałem się tylko tyle, że sprawa ma 4 lata. Na początku zdziwienie, trochę niedowierzanie, że jak to, dlaczego ja, i o co w ogóle chodzi . . .?
Zastanawiałem się trochę, czy o tym pisać. Trochę zwlekałem . . .
Ale doszedłem do wniosku, że jak część Kolegów, z którymi pracowałem i pracuję już o tym wie, to dlaczego i inni moi Koledzy nie mają wiedzieć?
Ogromny stres i częściowo nieprzespane noce, gdy człowiek próbuje sięgać pamięcią 4 lata wstecz, gdy pracowało się na innej SKP, w innym województwie i mieście.
Skoro świt wsiadłem do samochodu i wyruszyłem w drogę . . .
Na miejsce zajechałem w południe, jak było uzgodnione. Policjant już czekał i owszem – miły był… Jedno z jego pierwszych pytań dotyczyło moich ewentualnych dodatkowych dochodów w formie łapówek, czyli czy „biorę” dodatkowo i poza obowiązującym cennikiem za BT (!).
Ale, gdy to już wyjaśniliśmy, to było jakby łatwiej…
Przedmiotem sprawy było „pierwsze” BT na francuskich papierach. Istniało domniemanie, że wystawiając mu zaświadczenie o pozytywnym wyniku coś „popełniłem”, bo zdaniem organów ścigania (podobno popartych opinią rzeczoznawcy) w chwili, gdy ja robiłem mu przegląd, to miał pękniętą łapę mocującą silnik. Do tego francuskie papiery miały podobno adnotację o tym, że pojazd był uszkodzony (bez określenia zakresu uszkodzeń).
Więc dlaczego zrobiłem ten „pozytyw”, i jak to się stało, że bez dodatkowego (za uszkodzenie?) i czy przebieg BT był zgodny ze „155”.
Powiedziałem, co pamiętałem . . . Ale niewiele tego było, bo upływ czasu, i nie znam języka francuskiego, i staram się dobrze wykonywać swoją pracę, i osłony silnika . . .
Wydawało mi się, że z panem Policjantem rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze. Zdziwił mnie swoją stosunkowo szeroką wiedzą na temat naszej problematyki (mówił coś także o unijnym zakazie na wyposażanie SKP w podnośniki pojazdów). Ta atmosfera spowodowała, że dowiedziałem się na koniec, iż ten samochód „podpadł”, gdy trafił już w kolejne trzecie ręce w czasie próby wyłudzenia odszkodowania. A na BT, które ja niewątpliwie wykonałem przywiózł go handlarz narodowości romskiej (!).
I więcej nie będę pisał, bo nic więcej nie wiem.
Teraz i Wy już wiecie. A niezależnie od tego, co się dalej stanie lub co o tym pomyślicie, to pamiętajcie: nie ma nic mądrzejszego, niż nauka na cudzych błędach!
pozdrawiam
dziadek Piotra
P.S.
Pamiętajcie, że spotykamy się w dniu 13 listopada w Kutnie, ok. godz. 10,30. Organizujcie się w koleżeńskie grupy, żeby przyjechać jednym samochodem, bo taniej.
22 października 2011 @ 20:58
Mnie też trafiło
Doskonale wiem jak to jest gdy dostajesz wezwanie na policję aby złożyć zeznanie w sprawie sprzed kilku lat. Ja zeznawałem w charakterze świadka w sprawie Mercedesa „szczepana”, w którym wymieniono kawał podłogi wraz z numerem VIN.