Tak sobie dzisiaj zaczynam pracę i zastanawiam się, czy to wszędzie jest tak źle, czy my może tylko przesadzamy. Wszystkim pracuje się dobrze, wykonują badania techniczne zgodnie z ustawą.
Gdy dają negatywa uśmiechają się do klienta, on się cieszy, że wie czym jeździ, że będzie musiał wydać pieniążki aby naprawić swój dorobek życia – jednak on wie, że jego samochód jest super a diagnosta po prostu się na tym nie zna i wymyśla.
Nie wiem co o tym wszystkim sadzić, obserwując jak w bólu rodzi się SDS. Ciebie zwolniono – powiedziano pan nam nie jest już potrzebny. A mnie wczoraj zdołowano – bo przychodzi ojciec z synem – w końcu nie wiem kto jest właścicielem, bo obydwa wpieprzają mi się w robotę i codziennie słyszę co tak mało – pan się nie starasz – to nic, że 5 stacji na 10 tyś miasteczko – on tego nie chce przyjąć do głowy. Więc mówi: muszę panu obniżyć pensję i nie będzie pan pracował 9 godzin tylko 7 – ale suma 1500, którą mi zaproponował powaliła mnie z nóg – w jakim kraju żyjemy, że można nas tak poniżać – odpowiedź moja był krótka nie zgadzam się na poniżanie – jakiś honor trzeba mieć.
Nie wiem, jak długo da się pracować w takich warunkach – czy tylko u mnie tak jest, czy wszędzie.
Sorry kolego, że tak się rozpisuje, ale osoba taka, jak ty, wie co to znaczy – bo żona żyje innymi kategoriami i myśli, że ja sobie wymyślam, i że praca diagnosty to praca jak każda inna. Że można przecież czegoś nie zauważyć, kto ci pożnij udowodni, że było źle lub dobrze – nie po to podjąłem się tej pracy aby być listonoszem – ale dopóki nie zmieni się system – trochę trzeba nie zauważać – sam już tego nie wiemPozdrawiam Serdecznie
|
2 września 2011 @ 15:18
Odpowowiadając Koledze!
02/09/2011 15:14:17
Głowa do góry i . . . .
Kolego!
Wydaje mi się, że wszystko rozumiem…. Współczuję Tobie Kolego, współczuję innym UDS-om, współczuję sobie. Ale to moje współczucie niczego nie załatwi! Trzeba twardo stąpać po ziemi. Wrobiono nas w ten układ i nikt inny niż my sami nie wyciągnie nas z tego.
Ale do tego musi nas być nieco (?) więcej.
I My tez musimy zrobić nieco więcej, aby przyśpieszyć wzrost ilości naszych członków w SDS-ie. Widzę to choćby tak, że o tych sprawach „mówimy/piszemy” oficjalnie, czyli więcej odwagi. Większa otwartość na nasze problemy spowoduje, że i inni Koledzy nam zaufają, bo oni podobne rozterki także przeżywają. Myśląc, że są sami z tym problemem niepotrzebnie zamykają się w sobie, jak jakieś ślimaki….
Gdy przeczytają w komentarzu, na naszym nowym forum lub na blogu, że nie są sami z podobnymi problemami, to jest nadzieją, że się także otworzą i przystąpią do naszego SDS-u.
Jak będziemy stanowili zgraną i dużą grupę, to i ten problem rozwiążemy!
pozdrawiam serdecznie
dziadek Piotra